Strażacy otrzymali sygnał o możliwym zdarzeniu na drodze S1, gdzie ktoś zgłosił podejrzenie kolizji pojazdów. Po dojeździe na miejsce okazało się jednak, że za barierami akustycznymi płonie odbiornik telewizyjny. Funkcjonariusze błyskawicznie opanowali płomienie, a całe wydarzenie nie miało nic wspólnego z ruchem samochodowym. Sposób, w jaki sprzęt RTV trafił za ekrany, pozostaje niewyjaśniony do tej pory.
Spis Treści
Poważne doniesienie o kolizji na S1
Informacja o prawdopodobnym wypadku samochodowym na odcinku trasy S1 zmobilizowała wszystkie służby ratownicze. Zgłoszenie potraktowano z najwyższą powagą, dlatego natychmiast wysłano na miejsce niezbędne jednostki i sprzęt. Dyżurny zdecydował o pełnej mobilizacji, aby w razie potrzeby udzielić pomocy poszkodowanym jak najszybciej.
Akcja ratownicza w środowy wieczór
Interwencja miała miejsce w środowy wieczór, gdy zapadł już zmrok. Na wskazany fragment drogi wysłano dwa wozy bojowe z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej numer jeden oraz druhów ochotniczej straży pożarnej z Lipnika. Po przybyciu na miejsce ratownicy natychmiast przystąpili do dokładnego rozpoznania terenu i przygotowali sprzęt na wypadek typowego zdarzenia drogowego z udziałem samochodów.
Niespodziewane odkrycie za barierami dźwiękowymi
Po dokładnym sprawdzeniu okolicy sytuacja okazała się zupełnie inna niż sugerowało pierwsze zgłoszenie. Za ekranami redukującymi hałas przy trasie S1 strażacy natrafili na płonący telewizor. Sprzęt elektroniczny leżał bezpośrednio przy drodze, a ogień był wyraźnie widoczny z jezdni, co najprawdopodobniej wywołało niepokój wśród kierowców.
Przebieg działań służb na miejscu
Strażacy niezwłocznie zabezpieczyli teren i przystąpili do gaszenia płonącego odbiornika telewizyjnego. Ogień szybko opanowano i zagrożenie zostało całkowicie wyeliminowane. Mimo początkowych obaw nikt nie ucierpiał, a ruch na S1 nie został zakłócony na dłużej niż kilka minut. Po ugaszeniu pożaru funkcjonariusze przeprowadzili dodatkowe oględziny, aby upewnić się, że nie ma innych źródeł ognia ani materiałów łatwopalnych w pobliżu. Cała operacja przebiegła sprawnie i bez komplikacji, a strażacy wrócili do jednostki po zakończeniu czynności.
Zrodlo: dzikieradio.pl




















